KAFLARSTWO POLSKIE 1915 rok cz IV

Prawda to że z czasem wyrobnie gdańskie dostarczały kafli najpiękniejszych całej Polsce, lecz nie stało się to bynajmniej ,jakoby tam inni ludzie pracowali i koniecznie inaczej przemysł ten pojmowali. Kaflarstwo flandryjskie i holenderskie  rozwinęło się na tradycji wieków dawnych ,śladem sztuki opartej także na ceglarstwie słowiańskim i kaflarstwie słowiańskim.Stąd pokrewieństwo bijące  pomiędzy zabytkami sztuki holenderskiej a gdańskiej. W  Gdańsku zaś najdłużej kwitło stolarstwo świetne i kaflarstwo bogate, bo miasto to w ostatnich wiekach ochronionem było od zniszczeń i upadków ,którym w sposób straszliwy podlegały raz wraz miasta polskie i dwory nasze.To stało się przyczyną najważniejszą dla zaguby siły naszej  w przemyśle  domowym i to służy pozornie niektórym do wyciągania wniosku jakoby u nas nic nie rozwijało się na polu  rękodzielnictwa . Jakże mogło się  cokolwiek podtrzymać i rozwijać kiedy wojny ,łupu chciwe  ciągle napadały ziemię ,rabowały bogactwa niezmierzone i dobytek cały w perzynę obracały. Zabrakło sił do podtrzymania ducha -nastały wpływy niezdrowe i oto naród upadł ale nie przepadł.Świadectwem przekonywującym nas o niezwykłej obfitości  dzieł przemysły kaflarskiego to niestety ! same  okruchy wprawdzie ,ale za to tak wymownie ze z nich rozmaitości i barwności wnosić można bardzo wiele. Nie ma zwalisk u nas aby pod najgłębszą warstwą szczątków cegieł i kamieni nie uderzały nas złomki kaflarskie,czasem ledwie  znaczne, a jednak zdumiewające nas giętkością linji pomysłem splotów lub rysunku,wyobrażnią obrazu przez wprowadzenie zwierząt ,ptaków i roślin  a kwiatów i wreszcie przez różność postaci ludzkiej. Z ruin jednego tylko zamku Kamienieckich na górze Odrzykońskiej pod Krosnem ileż dobyto wzorów i przykładów. U stóp zamku mieszkał tam wieśniak w chacie swojej,Grochmal niejaki. Ten chodził i grzebał  i zbierał i przechowywał – a kto z gości sie pojawił i okazał zajęcie tego obdarzał kawałkami nie zawsze wyczekując koniecznie kilku centów.Lata  całe schodziły mu na zbieraniu pamiątek dla gości ! A ileż ich tam w głębi pod rumowiskiem jeszcze jest !  Naprawdę powinniśmy rozszerzać zamiłowanie do zbierania odłamków kaflarskich w sposób umiejętny abyśmy zachęcali takich ludzi jak Grochmal do szukania a potem abyśmy każdą drobnostkę opatrzyli napisem dokładnym skąd, jak kiedy ? Wierzyć należy że same drobiazgi złożą się kiedyś na całość zajmującą i pozwolą wyobrażni do odtworzenia obrazu dawnej na tem polu u nas świetności  gdzie indziej nieznanej. Wtedy zrozumiemy że piec taki jak w dworze Artusa w Gdańsku 12 m wysoki o tylu wzorach rysunku ile tam kafli – to nie był wyjątkowym w Polsce. Pieców takich a pewnie piękniejszych i okazalszych pełno musiało być po pałacach i zamkach polskich,zanim wojny szwedzkie i inne nie pogruchotały wszystkiego lub nie zrabowały i nie wyniosły.Pod względem kulturalnym wszelkie napady na Polskę były zbrodnią  bezprzykładną , ponieważ właściwie nigdy  nie kierowała  nimi nienawiść,ale zachęcała wojska tylko myśl zdobycia łupu tak świetnego jakiego nigdzie nie znachodziły.Po wojnach szwedzkich jakże dziwować się że zabrakło kafli przemysłu domowego ! Stąd Sobieski bierze płytki szkliwione z gdańska dla wyłożenia posadzki w Jaworowie- stąd potem w Podhorcach w zamku piec Gdański z kaflami herbowemi rodu Rzewuskich < Krzywda >. Nie dlatego wszakże coraz częściej w ostatnich czasach słyszymy o kaflach  gdańskich aby ich w domu my nie mogli wytworzyć – nie !  Wojny i pożogi zwaliska i rabunki poniszczyły majątki ,ludzi ,siły i zdolności. Zabiedzenie i zgładzenie -oto cel napadów wszystkich.Naród nie wydobył się już z matni – ale też dotychczas jeszcze podnieść się nie może ! …

kafel=64

 

 

 




Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *